• Wpisów:12
  • Średnio co: 121 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 15:14
  • Licznik odwiedzin:1 461 / 1574 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cóż. Pisałam... dawno temu. Jednak wracam, zbliżają się wakacje. To nie tak, że się obijałam. No może troszeczkę. Ale pisałam! Wraz z przyjaciółmi założyliśmy szkolną gazetkę. Napisaliśmy jeden, pierwszy i ostatni egzemplarz. A zatem unikat, moi drodzy! Nie wydaliśmy jej. Będziemy pamiętać o niej tylko my i nasza jedyna czytelniczka, której udostępniliśmy to dzieło- polonistka. Sporo było przy tym zabawy. Wpuszczali nas na warsztaty dziennikarskie, przeprowadzaliśmy wywiady z miejscowymi, każdy się zgadzał. Nasz "redaktor naczelny" cały czas nas popędzał, a my leniuchowaliśmy, mówiąc, że powinien wyluzować.
Niektóre rzeczy załatwialiśmy na ostatnią chwilę, a nawet po czasie. W końcu amatorzy mają do tego prawo. I w sumie to się już skończyło. Cała zabawa minęła, a ja wracam tutaj. Gdzieś pisać muszę. Pozostały tylko artykuły podpisane inicjałami. Moje artykuły...
 

 
Mijają kolejne dni jesieni. Ostatnio się wypogodziło. Liście spadły z drzew już prawie całkowicie, tworząc dywany. Pięknie wygląda to w połączeniu ze starym dębem , którego mijam idąc do szkoły. Liście przelatują mi pomiędzy nogami. To dosyć fajne uczucie. Okres jesieni to także okres nauki. Ostatnio mam sporo pracy. Dodatkowo jako kompletny łamaga muszę starać się by nie doznać kompletnej kompromitacji podczas W-fu. A przynajmniej zachować trochę godności. Otóż jestem przypadkiem człowieka , który potrafi wpaść na ścianę i wywrócić się na prostej , gładkiej drodze. Co jest ze mną nie tak?
Z radością wyznaję ,że jestem wolontariuszem. Ostatnio zbierałam pieniądze na Dniach Papieskich. Biorę udział w różnych akcjach. I was też do tego namawiam. Daje to ogromną satysfakcję i możliwość spojrzenia na świat z innej, ważniejszej strony.Jeśli chcecie namalować uśmiech na czyjejś twarzy to polecam wolontariat z całego serca. Gwarantuję ,że uśmiech pojawi się również na waszych buziach .


PS. Teraz może powiem coś dziecinnego ,ale rozśmieszają mnie minki na pingerze . - ta wygląda jak Johnny Bravo.
 

 
Dziś odbyłam spotkanie z niecodziennym gościem. Mianowicie z misjonarzem z Afryki. Był to bardzo pogodny , szczupły, czarnoskóry mężczyzna. Jak na obcokrajowca przystało jego akcent i sposób mówienia nie raz wywołały u mnie uśmiech. Przywitał nas słowem "jambo" i zwrotem "hakuna matata". Jako ,że zazwyczaj wplątuje się w niecodzienne i wstydliwe sytuacje ( taki już mój los) , zasiadłam przy afrykańskim bębnie. Parę razy zgubiłam rytm i w panice waliłam rękami na oślep . Widok moich przyjaciół ubranych w afrykańskie stroje był bezcenny. Tak, było śmiesznie ,ale nie o tym teraz. Owy misjonarz uświadomił nam w jakich warunkach żyją tamci ludzie. Tacy sami jak my. "Oni chcą tylko żyć , nic więcej"- powiedział. Codzienne chodzenie po wodę , brak nauki, jeden posiłek dziennie ( zapewne niezbyt obfity). Ale nie zrobił tego by nas zdołować! O nie, wprost przeciwnie! Zaznaczył ,że ci ludzie cały czas się uśmiechają. A my? Pomimo ,że mamy wszystko cały czas się smucimy. Depresje i tnące się nastolatki... Nasze życie, szkołę , komputer, jedzenie porównał do raju! Tak! Po czym uśmiech sam pojawił się na naszych twarzach. Zaczęliśmy tańczyć. Bo przecież mamy wszystko. Należy się cieszyć. W końcu chyba o to chodzi w życiu, prawda? Żeby być szczęśliwym.

Zostawiam was z tym optymistycznym akcentem i zapraszam do wspólnych przemyśleń. Carpe Diem, kochani!
  • awatar Demonologia: świetny wpis ! i w życiu z pewnością chodzi o to żeby być szczęśliwym :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W poprzedniej notce napisałam o cudownej i złotej jesieni. Jakże się myliłam! Słońce schowało się za chmurami i nic nie zapowiada jego powrotu. Na dworze jest szaro i ponuro. Pomimo mrozu w moim bloku nadal nie grzeją. Efekt mógł być tylko jeden. Rozłożyło mnie przeziębienie. W poprzednim tygodniu nie chodziłam do szkoły. Z tego samego powodu zastanawiam się czy iść jutro. Ciężka sprawa, zwłaszcza ,że wszystko mnie boli ,a lekcje się same nie odrobią. Innymi słowy niech ta jesień już minie. Właśnie przestałam ją lubić.
  • awatar locus: lubię to!
  • awatar Like is bitch ?: Eh.. Ta pogoda powoli mnie rozwala ;/
  • awatar lost in paradise .: najgorsze jest to , że idzie zima i będzie jeszcze dardziej brrr :( życzę zdrowia . będę tu wpadać . :) jakbyś chciała to zajrzyj do mnie tu albo tu : http://fotoototo.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Myślałam ,że nie dodam kolejnego wpisu ,ale jako ,że mam trochę wolnego czasu ( a jako człowiek chorowity zazwyczaj mam go dużo) mogę napisać parę zdań. Minęły dwa tygodnie odkąd rozbrzmiał pierwszy dzwonek. Nie ukrywam ,że jestem jeszcze w wieku szkolnym i niestety wrzesień nie jest najszczęśliwszym okresem mojego życia. Ponadto zauważyłam ,że wrzesień ogólnie nie jest zbyt szczęśliwy dla naszego narodu. A szkoda , bo moje rodzinne miasto jest w tym okresie najpiękniejsze. Pomijając oczywiście oślepiające słońce. Pokochałam spacery wśród jaskrawych o tej porze roku traw, żółknących liści drzew i słonecznego, błękitnego nieba. Widok na szary kościół zapiera dech w piersiach. Jesień jest przepiękna. I za każdym razem zachwyca tak samo. Co tu dużo mówić. Po prostu " złota , polska jesień".
 

 
Wczorajszy brak notki mogę wytłumaczyć tylko tym ,że nie miałam pomysłu. Wpatrywałam się w monitor i nic nie przychodziło mi do głowy. Dziś chciałabym powiedzieć ,że blog ten to mój kawałek internetu . Włożyłam w niego cząstkę mojej duszy. Przelewam tu swoje myśli. Ten blog stał się częścią mojego życia.
________________
Druga część notki.

"-Panowie jesteście ateistami?
- Tak , jesteśmy ateistami.
- Och! Jakie to cudowne!"

Mam wrażenie ,że większość internetowych ateistów chciałoby usłyszeć taką odpowiedź. Ale nie usłyszą. Zauważyłam u nich brak kultury i obrazę wszystkiego w co wierzę. Niech myślą co chcą. Ale niech mnie w to nie wplątują i nie obrażają. Dodatkowo te pytania o Boga , które już nasuwają odpowiedź. Drodzy ateiści. A raczej "trolle". Jeśli nie wierzycie w Boga to po co doszukujecie się dowodów na jego istnienie czy jego brak. To zachowanie uważam za absurdalne. Jeżeli ktoś chciałby o tym dyskutować może zrobić to bez obrazy religii.
  • awatar dostepe: Dokładnie! Też mnie to wkurza...my szanujemy to, że oni są ateistami, to niech oni szanują to w co wierzymy! :D Usłyszałam ostatnio śmieszny dialog: - Uważam, że Bóg nie istnieje - A czemu tak uważasz? - Bo go nie widzę. - A masz rozum? - Mam - A widzisz go? ^ ^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczorajszy dzień przeplatał się na przemian ze szczęściem i stresem. Stresem? Tak, a powodem moich zmartwień była wizyta u fryzjera. Odkąd pamiętam zawsze denerwowałam się ,że moje włosy będą wyglądać jak ptasie gniazdo lub coś równie okropnego. Gdy ostatnio podcięłam włosy płakałam cały wieczór ,a to dlatego ,że podczas oglądania Władcy Pierścieni zauważyłam ,że nawet Legolas miał ładniejsze włosy od moich . Zawsze miałam długie włosy i każde zmiany traktuję dosyć emocjonalnie. Na szczęście wizyta zakończyła się bardzo szczęśliwie. Podcięłam końcówki i wycieniowałam z przodu. Wygląda to fenomenalnie i jestem jak najbardziej zadowolona. Mimo wszystko to nie koniec mojego szczęścia. Zakupiłam w księgarni książkę "Mistrz i Małgorzata". Niesamowicie wciąga dlatego w najbliższych wpisach zasypię was cytatami .
 

 
Dzisiaj chciałabym polecić wam moją ulubioną książkę. "Złodziejka Książek" autorstwa Markusa Zusaka. Arcydzieło. Była cudowna, ciepła, wzruszająca , pełna szczęścia, miłości ,ale również przepełniona łzami, cierpieniem i tragicznym smutkiem. Ciepła? Pełna miłości? Tak, pomimo ,że ... tematem jest holokaust,a narratorem śmierć. Pomimo ciężkich czasów opisani bohaterowie kochali, śmiali się i przede wszystkim byli dobrymi ludźmi. Płakałam jak bóbr. Nawet teraz gdy to piszę przepełnia mnie smutek. Liesel, chłopiec o cytrynowożółtych włosach, całe Molching. Na zawsze pozostaną w moim sercu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy. "

To fragment wiersza Wisławy Szymborskiej "Nic dwa razy". Uznałam ,że będzie to idealne rozpoczęcie dzisiejszego wpisu. Otóż odkąd pamiętam fascynuje ,a jednocześnie zasmuca, mnie przeszłość. Gdy słyszę smutną melodię wyobrażam sobie dla kogo mogła być napisana. Gdy zwiedzam stary zamek wyobrażam sobie ludzi, którzy w nim mieszkali. Niemal słyszę ich śmiech, szelest sukni ocierających się o zimną posadzkę. Czuli, marzyli i śnili tak samo jak my. Pod tym samym niebem. I tak samo jak my nie chcieli odejść zapomniani. Mimo wszystko tak się stało. Czas okrył ich kurzem i zapomnieniem , tak jak kiedyś okryje nas. Taka jest kolej rzeczy. Smutna kolej rzeczy. Okrutne , prawda? Często rozmyślam na ten temat. Często zastanawiam się co po sobie pozostawię. Nie znam odpowiedzi. Tak jak nie znali jej zapomniani już ludzie. Może zdobędę opinię zamyślonej romantyczki i może pomyślicie ,że torturuję się smutnymi myślami,ale ja po prostu lubię to robić. Kocham swój mały świat szeleszczących sukni i śmiechu roznoszącego się echem pośród zamkowych murów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wczorajszy dzień okazał się być jednym z tych pechowych,podczas których nic nam nie wychodzi. Na początek , przez przypadek psiknęłam sobie perfumami prosto w oczy. Piekły i łzawiły, ale niestety byłam zmuszona iść na zakupy. Po drodze o mało co nie potrącił mnie samochód ,a w drodze powrotnej obtarły mnie moje ulubione, najwygodniejsze buty. Do mojej sytuacji idealnie pasuje napotkany w internecie tekst:

"Żeby ktoś był szczęśliwy , ktoś musi wycierpieć tyle samo".

Drogi człowieku , który miałeś wczoraj szczęście. Mam nadzieję ,że byłeś zadowolony i dobrze je wykorzystałeś.
______________________________

Drugą część wpisu chciałabym przeznaczyć na wyjaśnienie skąd wziął się mój nick. Najeyra. Była to postać z pewnego anime. Jej oryginalne imię brzmiało Najayra ,ale jako ,że moja pamięć jest znikoma to wszystko przekręciłam i tak już zostało. Co urzekło mnie w tej postaci? Jej dynamiczność, piękno, dzikie spojrzenie ,a przede wszystkim cudowny hinduski taniec na tle księżyca.
Anime? Tak. Od paru lat interesuję się kulturą Japonii i czasami sięgam po niektóre tytuły. W ten sposób moja lista obejrzanych anime jest dosyć gruba i pokaźna. Moje ulubione ? Zdecydowanie InuYasha. Cudowna , wzruszająca historia. Piękna oprawa muzyczna, pięknie wykreowane postaci. Mam do niego duży sentyment. I proszę nie traktować mnie tu jako fana "chińskich bajek", który broni ich z całej siły. Co to to nie! Takie stwierdzenia mnie śmieszą. Tę pasję traktuje tylko jako umilenie czasu ,a przy okazji mogę nauczyć się paru rzeczy o Japonii.
Jako dodatek dołączam melodię z InuYashy. Zakochałam się w niej odkąd usłyszałam ją po raz pierwszy. I tak już zostało .
 

 
Dziś niebo jest pochmurne. Jeszcze godzinę temu ogromne krople deszczu bębniły o mój parapet. Teraz w powietrzu unosi się zapach deszczu. Kocham tę woń. Kocham ją równie mocno jak zapach mojej piwnicy i frezji. Zapach piwnicy? Nietypowe upodobanie, prawda? Mimo wszystko właśnie takie dziwactwa sprawiają ,że ludzie są wyjątkowi. Czy to ,że lubię tak nietypowy zapach sprawia ,że czuję się wyjątkowa? Nie, ale musiałam to jakoś sobie wytłumaczyć .
 

 
Dlaczego założyłam pingera? To pytanie zadaję nawet samej sobie. Skłoniła mnie do tego nieodparta potrzeba pisania czegokolwiek. I podzielenia się tym. Wewnętrzny głos w mojej głowie mówi ,że pewnie usunę go równie szybko jak go założyłam. Otóż nie,Wewnętrzny Głosie . Stawiam wyzwanie samej sobie. Sama z sobą wstępuję w pakt. I zakład jednocześnie. Sama sobie zrobię na przekór, zostając tutaj jak najdłużej. Nareszcie pokonam swoje wrodzone lenistwo.
O czym będzie ten pinger? Nieukierunkowane masło maślane!Trochę pamiętnika, może trochę mojej paplaniny o niczym, nowinki recenzję i moje upodobania. Wszystko co siedzi w mojej głowie. Otóż to!Ważne żebym znów pisała. Skoro nie miałam siły na powieści, wiersze czy opowiadania , może sprawdzę się w roli zaciekłej blogerki. Moje palce pragną znów dotykać klawiatury. Dam im tę możliwość. W końcu już dawno stwierdziłam ,że KOCHAM PISAĆ. I znów to robię. Uśmiecham się. Jestem szczęśliwa.